Robot edukacyjny Edison v.2.0 – początki z robotyką

Czas czytania: 3 min.

Dobrze Was znowu widzieć. Drodzy Czytelnicy, to jest nasz kolega Edison. Edison, to są nasi Czytelnicy. Przywitaj się. <elektroniczny uścisk dłoni>

Trudno przecenić dziedzictwo wynalazcy Thomasa Edisona. W powszechnej pamięci został zapisany jako ten, który wydobył świat z odmętów ciemności w 1879 roku – cóż, może data nie jest aż tak powszechnie kojarzona, ale fakt opatentowania żarówki już tak. Osobną kwestią pozostaje jego rzekoma rywalizacja z Nikolą Teslą, ale takie rozważania zostawimy na kiedy indziej. Wiele kontrowersji wzbudzały metody egzekwowania praw do swoich wynalazków przez Edisona, wiele wynalazków przypisano mu zwyczajnie niesłusznie. Jego współpraca z inwestorem J.P. Morganem dała owoce w postaci pierwszej elektrowni na świecie i pierwszego miejskiego systemu oświetlenia. Dla nas jest jednak ważny z jeszcze innego powodu.

Przypomniał nam się stary żart: jak to musiało być kiedyś dziwnie, gdy przed powstaniem żarówek ludzie oglądali telewizję po ciemku… Czy zatem możemy powiedzieć, że trudno przecenić wkład Edisona w naukę? Co więcej: że bez niego nie byłoby współczesnej robotyki, albo że jest jednym z jej protoplastów?

Z pewnością. A przynajmniej wyglądałaby kompletnie inaczej, bo „w historii się nie gdyba”.

Prezentowany przez nas robot otrzymał naprawdę adekwatne miano i kto wie, może od teraz będzie ono kojarzone właśnie z nim?

Czym jest Edison v.2.0?

Oto robot edukacyjny Edison v2.0 , prapra(…pra)wnuk Thomasa Edisona. Jest inteligentną zabawką dla dzieci. Zestaw został stworzony do nauki programowania oraz na potrzeby nauczania w dziedzinach STEAM – nowoczesnej, przyjmującej się w Europie formule opartej na akronimie Science, Technology, Engineering and Mathematics. Interdyscyplinarny model wychodzi naprzeciw sytuacjom w szkolnictwie, przy których u dzieci – z natury małych odkrywców – kreatywność i możliwość eksperymentowania jest nierzadko niszczona już na wczesnym etapie edukacji. Powstał z myślą o angażowaniu młodzieży w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych w możliwie jak największą liczbę dziedzin. Dzieje się to w sposób przyjemny, nieinwazyjny i nieprzypominający w żaden sposób lekcyjnej nudy. Zabawa i nauka z Edisonem są jednocześnie zorganizowane, nie chaotyczne, jak mogłoby się wydawać przy tak wielu działach nauki. W rezultacie otrzymujemy niezbędny najmłodszym trening cierpliwości i precyzji.

Edison robot edukacyjny
Robot edukacyjny Edison v.2.0.

Czujniki pozwalają robotowi reagować na światło i dźwięki, podążać wzdłuż linii, omijać przeszkody i porozumiewać się z innymi robotami Edison. Jak będziecie mieli okazję za chwilę się przekonać, te funkcje to punkt wyjścia dla wielu innych czynności, z którymi świetnie sobie radzi. Wiecie – patyk to niby tylko patyk, ale może być karabinem albo laską czarodzieja. Tylko że trzeba udawać, a z Edisonem wyobraźnia idzie w parze z fantastycznymi, możliwymi do pełnego zrealizowania projektami. Co ciekawe robot zgodnie łączy się z ponadczasową zabawką pokoleń – klockami LEGO.

Jak programować robota Edison

Robot Edison może być programowany na cztery różne sposoby. Nie trzeba programować z użyciem wszystkich naraz – robot nadaje się dla dzieci w wieku 4-16 lat, użytkownik może zatem wybrać metodę odpowiednią dla poziomu zaawansowania.

  • Dzieci w wieku przedszkolnym programują robota za pomocą prostych kodów kreskowych. To nieoceniona nauka logicznego myślenia i porcja aktywności psychoruchowej dla malców.
  • Starszaki, czyli klasy 1-3, uczą się programowania za pomocą edytora blokowego przy użyciu znaków graficznych – tzw. piktogramów. Prosta metoda „podnieść i upuść” sprawdzi się także we współpracy z interaktywną tablicą.
  • Aplikacja Ed Scratch dla dzieci w klasach 4-8 to programowanie nieco poważniejsze.  Połączenie kodowania graficznego z tekstowym pozwala na wprowadzenie takich pojęć jak zmienne czy obiekty.
  • Przygotowana dla dzieci powyżej klas 6 aplikacja EdPy skrywa podpowiedź ukrytą w nazwie – używa programowania Python. Ten praktyczny język jest często wykorzystywany przez profesjonalistów.

Zalety robota Edison

Spójrzmy na faktyczne atuty Edisona. Robot w łatwy i przyjemny sposób wprowadzi dzieci w świat robotyki i programowania. Sprawdzi się także jako wsparcie zajęć prowadzonych przez opiekunów w przedszkolach. Twórcy przewidzieli tę niekoniecznie pożądaną inwencję dzieci – konstrukcja jest wytrzymała i odporna na uderzenia czy upadki. Czasami zastanawiamy się: jak mam podsunąć dzieciom stare zabawki? Albo: jak sprawić, żeby dzieci nie nudziły się zabawkami? W tym przypadku niewątpliwym atutem jest kompatybilność z klockami LEGO Technic. Zabawki czasami trafiają po prostu w kąt – taki to już ich smutny los. Klocki oznaczone w dziecięcej ocenie jako już użytkowane i nudne dzięki Edisonowi odświeżą swoją atrakcyjność. Przy okazji dzięki wachlarzowi możliwości mali zorientują się w ogólnych zasadach działania podobnych urządzeń. Czego chcieć więcej?

Robot wyposażono także w czerwone diody LED, diody podczerwone, wspomniane czujniki światła, rozpoznające przeszkody i czarnej linii (ten ostatni działa też jako czytnik kodów kreskowych i port programowania) oraz głośnik piezoelektryczny – czujnik wykrywania oklasków. Zasilają go dwa niezależne, elektryczne silniki.

Możliwości jeszcze lepiej zilustruje poniższy, dwuminutowy filmik z kanału producenta na YouTube:

Jeżeli obejrzeliście filmik, to zapewne serwis wyświetlił dla Was kolejne sugestie. Nam do gustu przypadł akurat czołg wsparty na gąsienicach. To tylko jeden z projektów, który stanowi inspirację do własnych działań. Kilkuminutowy materiał w dokładnych krokach pokazuje pracę nad projektem – żadnego gadania, tylko zręczne dłonie i efekty. Spójrzcie, jakie to proste:

Więcej akcesoriów do Edisona, w tym podstawkę do programowania, części zamienne, przewody czy zestaw klocków znajdziecie w poświęconym mu dziale sklepu.

Thomas Edison byłby dumny. Ja sam nie miałbym nic przeciwko, gdybym udzielił swojego imienia tak wspaniałemu robotowi, ale mam już swoją nagrodę filmową. Pstryk prosto w Twój nos, panie Nikola Tesla!

Dodaj komentarz