Historia Internetu. Od Web 1.0 do Web 3.0 i 4.0

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Czas czytania: 7 min.

Nowoczesne, innowacyjne technologie pędzą szybkim pasem ku rozwojowi sieci Web. Ale to taki banał i to jakby nie powiedzieć nic. Internet redefiniuje sposoby organizowania, komunikowania się i współpracy, co prowadzi spektakularnych sukcesów i spektakularnych porażek. Spróbujmy zrozumieć koncept ewolucji sieci Web od podstaw po dzień dzisiejszy, i dalej aż po trendy w dziedzinie.

W dzisiejszych czasach technologia sieciowa może być łatwo zdefiniowana przez użytkownika na różne sposoby opisowe. Każdy wie co to Internet, tak jak każdy wie, co to Coca Cola i słoneczna pogoda. W rzeczywistości wielu użytkownikom nie jest znana choćby informacja, skąd wzięła się nazwa WWW. A historię trzeba poznawać od początku, ponieważ w przeciwnym wypadku nie warto zaczynać i trudno bez jej wiadomości cokolwiek przewidywać.

Termin World Wide Web wprowadził brytyjski fizyk i programista Tim Berners-Lee w1989 roku. Był to pomysł ogólnoświatowego projektu opartego na czymś, co nazywa się hipertekstem – wielką organizacją danych, którą spajają hiperłącza (linki). Nawigacja w podróży www zależy wyłącznie od użytkownika. To tajemnica przedrostka hiper-, który nie występuje w przypadku na przykład linearnie czytanej książki fabularnej. Choć i pośród tekstów literatury pięknej stosuje się także pojęcia hipertekst i hiperliteratura – choćby opisując powieść “Gra w klasy” Julio Cortázara z 1963 roku, i w tym roku właśnie powstał termin hipertekstu. 

Berners-Lee, pracując w CERN-ie w latach 80., zaobserwował, jak trudno było śledzić projekty i systemy komputerowe tysięcy naukowców rozproszonych po całym świecie. Jak później stwierdził: “W tamtych czasach na różnych komputerach znajdowały się różne informacje, ale aby się do nich dostać, trzeba było się logować na różnych komputerach. Ponadto, czasami trzeba było nauczyć się innego programu na każdym komputerze”.

W marcu 1989 r. Berners-Lee przedstawił kierownictwu CERN-u propozycję systemu zarządzania informacjami, który wykorzystywałby hipertekst do łączenia głównie dokumentów na różnych komputerach podłączonych do Internetu. 

Komputer używany w CERN-ie przez Tima Berners-Lee do stworzenia sieci WWW (World Wide Web).

Propozycja, którą jego szef określił jako “mglistą, ale ekscytującą”, początkowo nie została przyjęta. Berners-Lee połączył siły z Robertem Cailliau, belgijskim inżynierem z CERN, aby dopracować propozycję, a w 1990 r. szef Anglika dał mu czas na pracę nad projektem. Po tym, jak początkowo nazwał projekt Information Management, Berners-Lee wypróbował takie nazwy jak Mine of Information i Information Mesh, zanim zdecydował się na WorldWideWeb. Stworzyło to podwaliny pod…

World Wide Web 1.0

Web 1.0 był pierwszą implementacją sieci i trwał od 1989 do 2005 roku. Można ją zdefiniować był jako sieć połączeń informacyjnych. Według twórcy World Wide Web była wówczas siecią “tylko do odczytu”. Zapewniała ona bardzo niewielką interakcję, gdzie można było wspólnie wymieniać informacje, ale nie było prawdziwej możliwości interakcji z witryną, albo bardziej potocznie, ze stroną. Owa pierwsza generacja była określana jako przestrzeń informacyjna, w której przedmioty zainteresowania określano jako zasoby identyfikowane przez Uniform Resource Identifiers (URI; URIs). Rola sieci była więc bardzo pasywna. Wszystko było statyczne i nic się tam prawie nie ruszało. Można było poczytać i nic więcej. Taka zdalna biblioteka.

Pierwsza strona www stworzona przez CERN.
Źródło: sciencealert.com

Charakterystyka Web 1.0

Technologie Web 1.0 obejmowały podstawowe protokoły HTML, HTTP i URI. Główne cechy i założenia obejmowały:

  • tylko odczyt treści,
  • obecność online i udostępnianie informacji dostępnych dla każdego w dowolnym czasie,
  • statyczne strony internetowe i używanie podstawowych znacnzików Hypertext Mark-up Language,
  • Webmaster był odpowiedzialny wyłącznie za aktualizowanie użytkowników i zarządzanie treścią strony.

Jako ograniczenie warto wskazać fakt, że strony Web 1.0 były rozumiane tylko przez ludzi (czytelników sieci), nie mają one treści kompatybilnych z maszynami takimi jak dzisiejsze crawlery. Dziś robot indeksujący Google “spaceruje” po stronie i ocenia jej treść, wówczas nikt nawet o tym nie myślał. Brakowało także dynamicznej reprezentacji i nie było żadnej konsoli do dynamicznych działań.

Aliweb - pierwsza wyszukiwarka

Pradziadek Google. Stworzony przez Martijna Kostera w CERN w 1993 roku, Aliweb był pierwszą na świecie wyszukiwarką. Chociaż pozwalał wczesnym użytkownikom sieci na indeksowanie swoich stron za pomocą słów kluczowych i pisemnych opisów, nigdy tak naprawdę nie wystartował i miała stosunkowo krótki żywot. Najfajniejsze jest to, że wciąż można uzyskać do Aliweb dostęp.

Wciąż dostępna witryna główna Aliweb. Dostęp 9 marca 2021.
Pogląd wyników wyszukiwania po wpisaniu hasła "Electronics".

Tak to wyglądało. Trudno dziś Web 1.0 oceniać, ale wówczas robił piorunujące wrażenie i naszym zdaniem robi dalej. Pionier Berners-Lee przyznał później żartobliwie, że mógł “nie stawiać dwóch slashy po http”. Przynajmniej nikt nie spamował w tamtym czasie kocimi video co kilka sekund. 

Druga generacja, Web 2.0

Web 2.0 to druga generacja sieci. Zdefiniował ją Dale Dougherty w 2004 roku jako sieć typu read-write. Koncepcja rozpoczęła się od konferencyjnej burzy mózgów z udziałem Tima O’Reilly, założyciela kompanii medialnej O’Reilly Media i autora wielu publikacji o Internecie, w tym What is Web 2.0 z 2009 roku, choć wspomniała ją już wcześniej w 1999 roku autorka Darcy DiNucci.

Strony w technologii Web 2.0 pozwalały na gromadzenie i zarządzanie globalnymi grupami o wspólnych zainteresowaniach, a medium oferowało społeczną interakcję.

Autorstwo terminu "Web 2.0" przypisuje się Timowi O'Reilly.
"Web 2.0 to rewolucja biznesowa w przemyśle branży komputerowej spowodowana przejściem do Internetu jako platformy, oraz próba zrozumienia zasad sukcesu na tej nowej platformie. Główną z tych zasad jest to: buduj aplikacje, które wykorzystują efekty sieciowe, a im będą lepsze, tym więcej osób będzie ich używać."
Tim O'Reilly
wypowiedź z 2006 roku na oficjalnej witrynie autora

Web 2.0 ułatwiało udział w wydarzeniach, współpracę między internautami (nawiasem mówiąc iękne i już prawie zapomniane słowo) i oferowało pewne praktyki rozproszone, które umożliwiają formalne i i nieformalne sfery codziennych działań w sieci. W ślad za tym idzie określenie Web 2.0 z angielskiego jako Participative, Participatory lub Social Web, czyli sieć nastawiona na współpracę i współuczestnictwo.  

Infografika Web 2.0
Tag cloud - chmura znaczników/tagów sama będąca fenonemen internetu 2.0.

Spójrzmy na implementację chmury znaczników Web 2.0. To zdjęcie w zasobach bloga Botland, nie znajdziecie więc tutaj linków do odpowiednich serwisów sieci, ale dają nam one pewien wgląd w to, wokół czego skupiał się standard 2.0. Widoczne frazy to m.in. łatwość obsługi, użyteczność, radość z użytkowania, ekonomia, mobilność, afiliacja, blogi. Ze strony technicznej: AJAX, projekty CSS, mikroformaty, otwarte API czy RSS. Pojawiają się też “elementy ruchome” – audio, video. Postęp pełną parą. 

Wszystko to stworzyło podwaliny pod serwisy społecznościowe, platformy do samodzielnej publikacji (np. łatwe w użyciu narzędzia WordPress do tworzenia blogów i stron internetowych), “tagowanie” umożliwiające oznaczanie stron internetowych, filmów lub zdjęć i przyciski “lubię to”.

Technologie po stronie klienta, czyli przeglądarki internetowej, używane w rozwoju Web 2.0 obejmowały Ajax i frameworki JavaScript. Korzystając z oferowanych przez nie technik projektanci stron internetowych mogą sprawić, że strony będą funkcjonować jak aplikacje desktopowe. Obecnie technikę tę do stworzenia internetowego edytora tekstu wykorzystują Google Docs. Oprogramowanie, które sprawiło, że sieć Web 2.0 stała się zarówno platformą aplikacji, jak i serwerem dokumentów, to Adobe Reader, Adobe Flash, Microsoft Silverlight, ActiveX, Oracle Java, QuickTime czy Windows Media.

Web 3.0 - Internet dziś i jutro pewnie jeszcze też

Nadejście Web 3.0 mozna było prorokować już po wypowiedziach Tima Berners-Lee. Marzył w końcu o Internecie, w którym komputery mogłyby analizować wszystkie dane w Sieci. Wzmianki w okolicach 2008 roku sugerowały nadejście oprogramowania intuicyjnego i inteligentnego, które wyszukiwałoby informacje dostosowane do nas w jeszcze głębszym znaczeniu. A dlaczego to także Internet jutra? Nie w znaczeniu tego, co nie jeszcze nie nadeszło, a tego, co dopiero będzie implementowane – to tak dla rozróżnienia od “Internetu przyszłości”.

Niepokoje o wolność Internetu - jedna z wizytówek wcale-nie-wczesnego Web 3.0. Rok 2017.

Era fascynacji “Matrixem” trwała w najlepsze, choć nadejście adresowanych reklam i nowych praktyk SEO, czyli optymalizacji wyników wyszukiwania, dopiero na dobrą sprawę przewidywano. Tymczasem istniało już YouTube, i to od 2005 roku. Wydaje się, jakby istniał od zawsze, prawda? Wiele koncepcji i rozwiązań rodem z Web 3.0 jest dobrze znanych nie tylko pokoleniu Millenialsów i Generacji Z.

A pierwszy film na YouTube wyglądał tak – “ja w zoo”. 23 kwietnia 2005 roku. Na filmie jeden z twórców serwisu Jawed Kharim, zoo w amerykańskim San Diego i słoń afrykański Loxodonta africana. Na słynne pytanie “maybe it’s time to go back to the zoo?” odpowiedziano wersją filmu w jakości 4K 60 fps. Do poszukania.

Web 3.0 to trzecia generacja usług internetowych dla stron i aplikacji, która koncentruje się na wykorzystaniu maszynowego rozumienia danych w celu zapewnienia sieci opartej na danych i semantycznej. Ostatecznym celem Web 3.0 jest stworzenie bardziej inteligentnych, połączonych i otwartych stron internetowych. 

Infografika Web 3.0
Web 3.0, czyli Semantic Web - semantyczna, konsumencka, samoucząca, rozszerzająca rzeczywistość.

Web 3.0 nie został jeszcze wdrożony, więc nie ma solidnej definicji. W ubiegłym roku Forbes o jego nadejściu dopiero pisał, więc wciąż jesteśmy “przed”. Część koncepcji jednak już ruszyła w praktyce. Przejście od pierwotnej sieci Web 1.0 do Web 2.0 zajęło ponad dziesięć lat i oczekuje się, że równie długo, jeśli nie dłużej, potrwa pełne wdrożenie i przekształcenie sieci w Web 3.0. 

Technologie, które według niektórych osób będą tworzyć i ostatecznie definiować Web 3.0, są obecnie rozwijane. Inteligentne urządzenia domowe wykorzystujące sieci bezprzewodowe i Internet Rzeczy (IoT) to dwa przykłady tego, jak Web 3.0 już wpływa na technologię. Nie trzeba też przypominać, że przed siebie galopują AI, uczenie maszynowe i coraz chętniejsze wykorzystywanie technologii Peer-to-Peer (P2P) w postaci blockchain, torrentów. Zastosowania P2P będą się rozszerzać, a obecnie już nie tak łatwo przedstawić w sądzie podstawy sprawy spornej przeciwko zdecentralizowanym sieciom. 

Po raz kolejny słowa ojca Internetu i wiele razy wspominanego dziś T. Berners-Lee trafiają w sedno, zauważył on bowiem, że Web 3.0 jest w pewnym sensie powrotem do Web 1.0. Dlaczego? Nie jest potrzebne żadne pozwolenie od “centralnego organu”, żeby cokolwiek opublikować, nie ma węzła kontroli, nie ma pojedynczego punktu awarii i… nie ma kill switcha, który to wszystko w razie czego wyłączy. Jednak i tutaj trzeba byłoby się sprzeciwić i znaleźć drugą stronę medalu wracając do rozwoju AI, której narzędzia pomagają  coraz lepiej wszelkie nadużycia wychwytywać. 

 

Quo Vadis, Internet? Czym będzie Web 4.0?

Choć niezbyt wiarygodne źródła futurystów i wizjonerów home edition podają, że mamy już pełen cyberpunk i Web 4.0, to przywodzi to skojarzenia z plenerowymi kinami 8D i innymi potworkami nadmiernego entuzjazmu. Według publikacji “Concept and Dimensions of Web 4.0” z 2017 roku, której abstrakt można znaleźć na researchgate.net, Web 4.0 to “to nowa ewolucja paradygmatu sieciowego oparta na wielu modelach, technologiach i relacjach społecznych. Koncepcja Web 4.0 nie jest całkowicie jasna i jednomyślna w literaturze, ponieważ składa się z kilku wymiarów. (…) Wyniki wskazują, że liczba badań opublikowanych od 2009 do 2017 roku na tym polu znacznie wzrosła, osiągając szczyt w 2014 roku. Ponadto, zidentyfikowaliśmy pięć wymiarów związanych z paradygmatem Web 4.0, w których terminy “pervasive computing” i “ubiquitous computing” są najczęściej używane w literaturze. Z drugiej strony, terminy takie jak “Web 4.0”, “symbiotic Web” i “Web social computing” nie są często używane.”

Web 4.0, czyli Internet of... Everything.

Prawdziwy Web 4.0 ma stworzyć coś, co określa się jako sieć symbiotyczna – granica między człowiekiem a maszyną zatrze się. Pełny VR i spotkania w sieci, komunikowanie się sztucznych systemów w taki sposób, jak robią to ludzie używając języka naturalnego – owszem, pracujemy nad tym, ale całkowita zmiana jeszcze się nie dokonała. Zmieni to niesamowicie sektory biznesu, przemysłu i medycyny, użytkownik będzie mógł kontrolować jeszcze więcej aspektów, ale… czy to faktycznie wszystko nastąpi? Jak wpłynie na życie osobiste i społeczne? 

Nie wiemy. I w pewnym sensie wracamy do pierwotnych obaw związanych z Internetem, które nigdy się nie zdezaktualizowały. Taka zmiana zajmuje nie tylko specjalistów IT. Prawdziwa rewolucja już objęła socjologów, językoznawców, kognitywistów, psychologów. Oczy wszystkich są zwrócone na Internet – jeden z najważniejszych wynalazków ludzkości.

Podziel się:

Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter
Oskar Pacelt

Oskar Pacelt

Autor i redaktor ponad 200 wpisów na Botland Blog. Wierzy, że udany tekst jest jak list wysłany w przyszłość. W życiu najbardziej interesuje go prawda, pozostałych zainteresowań zliczyć nie sposób. Zajmuje się ciekawostkami ze świata technologii i nauki. Najlepszy pływak w Botland.

Zobacz więcej:

Dodaj komentarz